Ciężarówki - Master Truck Show 2010
Ciężarówka w kolorze „Obcego”? „Shreka”? „Pulp fiction”? Może rozkołysana wielkim galeonem albo zanurzona w ramionach dziewczyny ubranej tylko w korale koloru koralowego? Jeśli umiesz spojrzeć na kawałki blachy, z jakich poskładana jest kabina, jak na kusząco czystą kartkę papieru – wpadłeś. Malowanie samochodów to sztuka. Malowanie na nich – sztuka do kwadratu. Możesz umiejętnie podkreślić formę kabiny, lub zgrabnie ją zamaskować. Możesz dać upust wyobraźni albo poddać się modzie. Możesz zrobić to sam lub poprosić specjalistę.
TECHNIKA
Współczesny świat oddaje do dyspozycji kilka sposobów ozdabiania ciężarówek. Najprostszym są wielkie kalkomanie. Projektowane w studiach graficznych, cyzelowane na ekranie komputera i drukowane w dużym formacie przez wyspecjalizowane maszyny zwykle są nośnikiem reklam. Dobra reklama to też forma sztuki, choć zdaniem wielu bezdusznej.
Innym sposobem wykorzystania kalkomanii jest zrobienie kolażu z różnokolorowych wycinanek i napisów. Także używane przede wszystkim w celach merkantylnych. Umiejętnie zrobiony kolaż jest trwały i może być bardzo efektowny. Ważne jest precyzyjne przeniesienie tworzących go elementów na pojazd. Specjaliści potrafi ą to robić znakomicie. Jednak oklejanie ciężarówki nosi znamiona zwykłej czynności technicznej. Przy której liczy się dokładność, wprawa, a talent nie ma wiele do powiedzenia. Podobnie jest, gdy wykonujemy wzory geometryczne. Dobry szablon załatwia sprawę. Także pinstriping, czyli ozdabianie karoserii delikatnymi motywami złożonymi z linii o zmiennej szerokości i kształcie w jednym lub kilku kolorach ma różne odcienie. Kiedyś był bardzo popularny i chętnie wykorzystywany do urozmaicania formy wyrobów przemysłowych: maszyn do szycia i do pisania, rowerów, motocykli. Stąd wzięły się dwie metody nanoszenia tego rodzaju ozdób: mechaniczna i artystyczna. Można użyć gotowej pieczęci albo zwyczajnej kalkomanii kupionej w sklepie, ale można też zwrócić się do człowieka, który pędzelkiem, własnoręcznie wymaluje niepowtarzalny wzór na samochodzie. Niewielu jest takich fachowców, ale wówczas znakomity efekt będzie murowany.
Szczególną odmianą pinstripingu są tzw. trybale (tribale), czyli jednobarwne formy naśladujące plemienne tatuaże. Dobrym przykładem są motywy nowozelandzkiej drużyny „All Blacks”, wykorzystywane w ostatnich latach w kampanii reklamowej Iveco. Innym ambigramy, czyli napisy utworzone tak, że po ich obróceniu można odczytać taki sam lub inny tekst. Napis w pionie określany jest nazwą „totem”.
Szczytową formą nadawania indywidualności ciężarówce jest jednak użycie aerografu: powietrznego pędzla Rembrandtów blachy.
OPANOWANIE
Namiastką aerografu jest sprej. Sądząc po ilości graffiti i mazajów próbujących za nie uchodzić, liczba „tfurcuff ” tego nurtu jest mniej więcej stała. Prawdopodobnie każdy nastolatek, przynajmniej raz w życiu miał w ręku puszkę rozpylającą farbę. Niektórych, używających duetu „ręka-mózg” przy naciskaniu główki spreju, można bez cienia przesady nazwać artystami. Konkluzja jest prosta: talent, pomysłowość oraz wytrwałość w ćwiczeniach i eksperymentowaniu gwarantuje sukces. Podobnie jest z aerografem, zatem warto popróbować samemu. Można niechcący odkryć swoje powołanie. Zwłaszcza, że podstawowe reguły można wykryć samemu albo znaleźć w Internecie. Ceny sprzętu są bardzo zróżnicowane: od kilkudziesięciu do ponad tysiąca złotych. Niestety, jak w wielu dziedzinach sprawdza się reguła: jakość kosztuje. Nim jednak sięgniemy po plik stówek, warto wspomnieć inną, ludową mądrość: złej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy. Dobry sprzęt nie uczyni nas od razu mistrzami.
Jeśli brak nam czasu, chęci lub czujemy pociąg do innych metod wyrażania siebie, np. poprzez pielęgnowanie bokobrodów albo perfekcyjnej łysiny, warto zwrócić się do kogoś, kto lubi i umie malować. Zawodowo lub po amatorsku, ale z dużą znajomością rzeczy. Prace, które obejrzymy na zdjęciach, a najlepiej w naturze mówią same za siebie i za autora.
Ofert jest sporo. Wystarczy wstukać w wyszukiwarkę hasło: aerograf lub airbrush. Najłatwiej znaleźć artystów zajmujących się „miniturkami”: motocyklami i kaskami. Są również ludzie malujący ciężarówki. I tu najlepszą rekomendacją są wcześniej wykonane prace. Z góry uprzedzam: trzeba uzbroić się w cierpliwość. Na pytanie: za ile i jak długo nie ma prostej odpowiedzi. Malowanie to praca twórcza. Obrazki biorą się z głowy, czyli z niczego. Niektórzy deklarują, że szybko są w stanie wykonać gotowe, „przepracowane” wcześniej wzory. Nowe pomysły wymagają więcej czasu. Z ozdabianiem ciężarówek wiążą się też zwykłe, fizyczne uciążliwości. Największą z nich jest konieczność przygotowania powierzchni do pomalowania. Wymaga sporych nakładów pracy i czasu. Namalowanie samego obrazka, to przy tym pikuś. Choć nie zawsze. Wiele zależy od tematu i… naszych wymagań. Może się zdarzyć, że artysta nie sprosta. Wówczas można poprawiać do skutku, albo popróbować samemu. Jakość własnych prac jest najczęściej co najmniej zadowalająca.
MOTYW
Najlepsze w ozdabianiu ciężarówki jest to, że możesz wszystko. Przynajmniej to, co mieści się w granicach ogólnie przyjętych dobrych obyczajów. Jeśli masz wyjątkowo kosmate myśli, możesz uciec w aluzje i niedopowiedzenia. Często właśnie to, czego można się tylko domyślać, jest najciekawsze.
Z ciężarówkami nierozerwalnie wiążą się motywy z Dzikiego Zachodu. Kierowcy, jako kowboje autostrad, „Mistrz Kierownicy” Burt Reynolds i jego koleżka Cleadus Snow, czyli Jerry Reed w Kenworth’cie z dyliżansem wymalowanym na naczepie oraz wszelkie inne podobne skojarzenia – to nurt tradycyjny. Ciągle na fali, choć w zmodyfikowanej formie. Zamiast szlachetnych kowbojów, w których nikt już nie wierzy, nagie kości na stepie, zarośnięte typki, ruina i degrengolada. Albo obrazki z życia drugiej strony: dumnych Indian i ich smukłych squaw.
Coraz mniej kierowców słucha country, ale ciężarówka nadal jest doskonałym miejscem, aby zademonstrować swoje upodobania muzyczne. Od starego rock’n’rolla, przez metal, do rapu i hip-hopu. Na czasie są ciężarówki „fi lmowe”. Jazda nimi zwykle nie wiąże się z ryzykiem natury autoprezentacyjnej, ponieważ hity kinowe na ogół budzą sympatię, a przynajmniej są neutralne dla większości. W przeciwieństwie do wywołującej niekiedy skrajne reakcje muzyki. Bardzo wdzięczne są nowoczesne kreskówki „od lat siedmiu do stu siedmiu”, ale można sięgnąć po poważniejszy repertuar, np. „American Beauty” czy klasykę, która jest zawsze mile widziana. Wielkim, nie odkrytym terenem jest kino polskie. Kto pierwszy zrobi ciężarówkę „na Bareję”?
Można sięgnąć w stronę Dalekiego Wschodu: poza samurajami i sztukami walki jest jeszcze manga w najprzeróżniejszych jej postaciach. Dobrym źródłem inspiracji są mity i legendy oraz wywodzące się z nich opowieści fantasy. Smoki, wróżki, rycerze, kapłani. Można skonkretyzować ich wizerunki, nawiązując do „Władcy Pierścieni” czy „Wiedźmina”. Dużej pomysłowości wymaga kraina science-fiction, aby nie popaść w manierę najnowszych, dokręconych ostatnimi laty części „Gwiezdnych Wojen” szafujących efektami wypranymi z treści i emocji. Jednak gwarantuje stuprocentową oryginalność. Mało kto sięga dziś po motywy z kosmosu.
Sport potraktowany serio lub z przymrużeniem oka to kolejny, nie wyeksploatowany temat.
Nie zawsze potrzebne są konkrety. Wystarczy nastrojowa sceneria, pełna niedopowiedzeń i symboli. Są one niezwykle pociągające i ekscytujące, ponieważ każdy, kto patrzy, może w nich odnaleźć kawałek siebie. Własnych myśli, emocji, pragnień. Identyfikuje się z obrazem, a im więcej „swoich” kodów w nim odnajduje, tym bardziej mu się on podoba. Tło jest wówczas równie ważne, co pierwszy plan. Buduje mroczną lub świetlistą poświatę. Na pierwszym planie mogą znaleźć się przedmioty i symbole, które budzą szereg skojarzeń: miecze, czaszki, naszyjniki z kłów i pazurów, kolty, skrzydła, obłoki, rozbite mury, płomienie i błyskawice (zawsze nośne jako temat lub dekoracja), gwiazda szeryfa, pierścień władcy, planety i orbity. Odpowiednio dobrane i ułożone mogą stworzyć opowieść, która będzie przyciągać, fascynować, a małodusznych skłaniać do pytania: „ale o co chodzi?”
I o to chodzi. O uczynienie ciężarówki niezwykłą, pokazanie kawałka siebie i o mnóstwo dobrej zabawy. Po to właśnie warto namiętnie malować samochody.
Komentarze
- Brak komentarzy.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
- KUP.SPRZ.
- 1 EUR3.89683.9756
- 1 GBP4.67474.7691
- 1 USD3.02923.0904






